- Shey, co ty tu z nim robisz? - zapytała Mabel.

Johna, czy nie ma ochoty na kanapkę?

frędzlami. Tylko głowa, spoczywająca na małej poduszeczce,
- Prawdy. Prawdy o Flic i Imo.
Zuzanna zamknęła za sobą drzwi.
- Wszystko w porządku. - Lorenzo podążył wzrokiem za jej zaniepokojonym spojrzeniem na sufit. - Tu jest zupełnie bezpiecznie, a chłód, chociaż nieprzyjemny, też ma swoje zalety. Więziono tu przez pewien czas pierwszego męża mojej babki - dodał w zamyśleniu. - Był przeciwny Mussoliniemu i popełnił błąd, mówiąc to głośno. Został więc uwięziony i torturowany w swoim własnym domu. Moja babka nigdy się z tym nie pogodziła. Często mi o tym opowiadała. Gdyby miała wybór, wolałaby zamieszkać w jakimś konwencie, ale przyrzekła mężowi, że zostanie w Castillo. Jej małżeństwo z moim dziadkiem zostało zaaranżowane przez jej pierwszego męża, kiedy umierał z powodu urazów zadanych podczas tortur. Ukradziono wtedy z Castillo wiele dzieł sztuki i opróżniono półki z wina. Ale jednego skarbu nie mogli zabrać.
ducha. Uśmiechnęła się na myśl, że gdyby któraś ze
- Już powiedziałem. Przyjechałem tylko po kilka rzeczy. - I po chwili
Obserwował ją, ciekaw, jakiego dokona wyboru. Jodie zdecydowanym krokiem podeszła do drzwi pokoju gościnnego i nacisnęła klamkę. Podobnie jak w innych pomieszczeniach, także i tutaj wystrój był zupełnie nowoczesny. Jodie zainteresowało przede wszystkim wygodne, szerokie łoże. Noga bolała ją tak bardzo, że zaczęła nią lekko powłóczyć.
- Jakie pytania?
Chloe przytaknęła. Nagle poczuła się bardzo zmęczona, chciała
- Ja też chyba czułbym się tam dobrze.
- Flic, bądź łaskawa uprzedzać mnie, że mamy gości.
321
zewnątrz schronu. I w dodatku bał się ciemności, sam wyznał to Flic
mógł dojść, dlaczego Karo spadła, ale koroner wykluczył wszelkie

akompaniamentu. Rozmawiali, odpoczywali, miło spędzali czas. A potem

Pasażer wyszedł bez szwanku. Pas bezpieczeństwa przytrzymał go w fotelu.
poczuła się piękną kobietą.
da zrobić...
udane, a drugie bardzo słabo przystosowane do życia w społeczeństwie.
Wrócił do codziennego życia, znowu odwiedził cmentarz i opróżnił kolejną butelkę brandy.
złem. Nie przewidział frustrującego doświadczenia, jakim jest przybycie na miejsce zbrodni
– Myślisz, że Danny uciekł z własnej inicjatywy?
nas zranił albo niszczymy same siebie. Ale nie w tym rzecz. Myślę, że to problem przemocy.
Dannym. To chyba wszystko.
- Całkiem nieźle. Komentarz mojego dziadka sięgnąłby piętnastu.
podejrzewała, że zbrodnia ta może mieć związek z serią morderstw popełnionych w latach
potrwa rozgryzienie wszystkiego, a całe miesiące spisanie całości na papierze.
żył, i nie istnieją żadne dowody na to, że w samochodzie siedziała druga
się odnalazły. Tym razem westchnęła jednoznacznie. Objęła go rękami, a jej

©2019 www.alterum.na-jeden.cieszyn.pl - Split Template by One Page Love